WIADOMOŚCI
Winda zabiła Polkę. Producent się przyznał
10 Marzec 2010
Producent windy przyznał się do odpowiedzialności za tą tragedię
Siedem lat po śmierci 32-letniej Katarzyny Woji producent windy, która zmiażdżyła Polkę w siłowni w londyńskim City, przyznał się do odpowiedzialności za tą tragedię - informuje goniec.com.
Katarzyna Woja, pracownica firmy Invesco z City, zginęła w wypadku, do którego doszło w marcu 2003 roku w Broadgate Health Club. Była ostatnią z siedmiu osób wysiadających z windy. Przytrzymywała drzwi dla reszty. W pewnym momencie winda zjechała w dół pociągając za sobą kobietę. Polka zginęła na miejscu zakleszczona między ścianą a metalowymi drzwiami.
Podczas wczorajszego przesłuchania w Sądzie Koronnym w Southwark przedstawiciel ThyssenKrupp Elevator UK przyznał, że jego firma ponosi odpowiedzialność za ten wypadek – pisze na pierwszej stronie "The Evening Standard". Producent zgodził się z zarzutami, że w latach 2001-2003 naraził bezpieczeństwo użytkowników swojego urządzenia poprzez zaniedbania w jego konserwacji i obsłudze, nie wywiązywał się z umów z kontrahentami oraz nie przeprowadził z należytą starannością dochodzeń w sprawie poprzednich incydentów i wypadków w windzie.
Mąż ofiary Nebojsa Dorontić, który od 7 lat walczy o sprawiedliwość i ukaranie winnych, powiedział, że czuje złość i żal do producenta urządzenia za przeciąganie sprawy i nieprzyznawanie się do winy. – Do tej pory nie usłyszeliśmy słowa przeprosin – stwierdził po wyjściu z sądu.
Dorontić oraz jego adwokat nie mogą się pogodzić z tym, że z powodu przewlekania dochodzenia i procesu zatarciu uległy dowody i prawdziwe przyczyny wypadku nigdy nie wyjdą na jaw. – Pewnie już nigdy nie dowiemy się, jak i dlaczego zginęła Kasia – mówią.
Producent wind oraz sieć Homes Place Health Clubs, która już wcześniej przyznała się do złamania ustawy o bezpieczeństwie i higienie pracy, muszą się liczyć z bardzo wysokimi grzywnami. Wyrok w tej sprawie ma zapaść w maju. Przyznanie się do odpowiedzialności otwiera również drogę byłemu mężowi Polki i jej rodzinie z Warszawy do żądania wielomilionowego odszkodowania.
Podczas wczorajszego przesłuchania w Sądzie Koronnym w Southwark przedstawiciel ThyssenKrupp Elevator UK przyznał, że jego firma ponosi odpowiedzialność za ten wypadek – pisze na pierwszej stronie "The Evening Standard". Producent zgodził się z zarzutami, że w latach 2001-2003 naraził bezpieczeństwo użytkowników swojego urządzenia poprzez zaniedbania w jego konserwacji i obsłudze, nie wywiązywał się z umów z kontrahentami oraz nie przeprowadził z należytą starannością dochodzeń w sprawie poprzednich incydentów i wypadków w windzie.
Mąż ofiary Nebojsa Dorontić, który od 7 lat walczy o sprawiedliwość i ukaranie winnych, powiedział, że czuje złość i żal do producenta urządzenia za przeciąganie sprawy i nieprzyznawanie się do winy. – Do tej pory nie usłyszeliśmy słowa przeprosin – stwierdził po wyjściu z sądu.
Dorontić oraz jego adwokat nie mogą się pogodzić z tym, że z powodu przewlekania dochodzenia i procesu zatarciu uległy dowody i prawdziwe przyczyny wypadku nigdy nie wyjdą na jaw. – Pewnie już nigdy nie dowiemy się, jak i dlaczego zginęła Kasia – mówią.
Producent wind oraz sieć Homes Place Health Clubs, która już wcześniej przyznała się do złamania ustawy o bezpieczeństwie i higienie pracy, muszą się liczyć z bardzo wysokimi grzywnami. Wyrok w tej sprawie ma zapaść w maju. Przyznanie się do odpowiedzialności otwiera również drogę byłemu mężowi Polki i jej rodzinie z Warszawy do żądania wielomilionowego odszkodowania.
(w tym serwisie: Porady
)
inne wiadomości w tym serwisie



